Zastrzyki odmładzające w kremie! Ja jestem nimi zachwycona! 💉💖👍

Komórki macierzyste? Cena nie gra roli! Zrewolucjonizowały naukę, a teraz możesz znaleźć je też w kremach najnowszej generacji. Koniecznie przeczytaj i dowiedz się jak je zdobyć!

Działanie komórek macierzystych (KM) w produktach do stylizacji włosów albo kremach niesie wątpliwości. Pisałam o nich już troszkę tutaj.

Nie ma w tej chwili produktu kosmetycznego w którym roślinne komórki macierzyste miałyby lepsze właściwości niż produkty ze zwykłymi roślinkami (uwzględniając tylko ten czynnik). Teoretycznie są dwie formy w jakich KM mogą znajdować się w kremie (piance, czymkolwiek).

Komórki macierzyste – co to jest?

Są to takie komórki organizmu, które charakteryzują się zdolnością do zmiany w inne komórki i samoodnowy. „Zwykłe” komórki też to czasami potrafią, ale KM mają tę zdolność opracowaną do perfekcji – robią to dużo efektywniej i mają większy zakres wyboru w jaki rodzaj komórek się przekształcą. Na razie tyle informacji nam wystarczy. [Jeśli Tobie to jednak nie wystarczy to zerknij do publikacji z bibliografii, zwłaszcza pozycji 4].

Kosmetyki z komórkami macierzystymi – jak działają?

Gdyby KM znajdujące się w kremie były niezniszczone (tak nie jest) miałyby możliwość pokazania na co je stać. Musiałyby jeszcze co prawda przetrwać drogę do naszej skóry jako żywe (tak też nie jest). Później po ominięciu kilku przeszkód (np. niezgodności gatunkowej) mogłyby sprawiać, że ich działanie byłoby prawie tak dobre jak działanie dobrego chirurga. I bardzo bym chciała, żeby komórki macierzyste taką pracę były w stanie wykonać, ale to jeszcze nie ten moment w rozwoju kosmetologii.

Po co teoretyzuję? Żeby pokazać Ci, że długa droga przed nami, aby doszło do takiego zwrotu akcji w kosmetologii, żeby kremy robiły taką magię jak chirurgia plastyczna. Ale, to że coś teraz jest niemożliwe nie znaczy, że tak samo będzie w przyszłości. Bardzo ciekawi mnie futurystyczna strona nauki o kosmetykach i zgaduję, że KM odegrają w niej sporą rolę. Ale jeszcze nie teraz…Znaczy trochę i teraz. Nie jeśli mówimy o roślinnych KM, ale o komórkach macierzystych pochodzących np. z poroża jelenia. I takie produkty na rynku już są (np. kuracja regenerująca do włosów) i badania naukowe pokazują [1], że mogą dawać bardzo dobre efekty regeneracyjne, ale (no przecież, że musi być ale) powinny być w formie niezniszczonej, (wracamy do początku), albo chociaż ich składniki aktywne powinny zostać w pełni funkcjonalne, aż do momentu dotarcia do naszego organizmu. – Jest to szalenie trudne do osiągnięcia w laboratorium, a co dopiero w kremiku.

Dobra to teraz na poważnie – jak to w końcu jest!?

KM mogą być też „otwarte” (i tak jest). Można sobie to wyobrazić tak jakbyśmy je roztarli moździerzem. Z kolei wtedy nie ma znaczącej różnicy czy komórka w kremie jest macierzysta czy pochodzi z liścia albo kwiatka. KM nie są finalną formą komórki. Chodzi o to, że mają potencjał by stać się komórką listka, płatka kwiatu czy korzonka. Zatem często nie mają najwyższego stężenia tych substancji, które chcemy dla siebie pozyskać – czyli np. tych które znajdują się w płatku, ale nie w korzonku. Komórka macierzysta czeka w gotowości (ja to zdanie czytam w głowie głosem Pani Krystyny Cz.). Mimo, że posiada związki, które mają potwierdzoną skuteczność, to niekoniecznie jest to najwyższe stężenie do produkcji tego co będzie jej potrzebne jak już zostanie dorosłą komórką. Zatem ma mnóstwo czynników wzrostu w środku i składników gotowych do produkcji nowych potrzebnych w przyszłości rzeczy. I one bywają dla nas fajne! Mogą np. opóźniać procesy starzenia [2], stymulują syntezę kolagenu [3] itd.

Jednak nie spotkałam się z dowodami na to, że będą robiły to lepiej niż „zwykłe” (niemacierzyste) komórki roślinne. Jeśli chcemy coś pozyskać z roślinki np. olej z malin, to na zdrowy rozsądek lepiej poczekać, aż komórki macierzyste dorosną i staną się pestką i dopiero z nich będziemy wyciskać olej. Chodzi o to, żeby złapać komórkę wtedy, kiedy jest najbardziej wysycona tym co chcemy uzyskać i czego potrzebujemy. Czyli kiedy stężenie danej substancji, której potrzebuje nasze ciało, jest największe.

Sama sobie przeczysz!... Czyżby?

Pytanie: No dobra, ale napisałaś wyżej, że KM mają dużo czynników wzrostu i składników przydatnych w budowaniu nowych komórek. To znaczy, te czynniki mogą na mnie działać i sprawić, że moje komóreczki zaczną sobie wzrastać i się dzielić i np. wypełnią mi zmarszczki albo odbudują moje włosy. No to chyba logiczne nie?

Odpowiedź: Brzmi sensownie.

Ale nie.

My ludzie, nie jesteśmy podatni na roślinne czynniki wzrostu (wspomniana wyżej niezgodność gatunkowa). Nawet jeśli jest od tego jakieś odstępstwo w literaturze (jakieś GMO chociażby) to pozostaje jeszcze kwestia przetrwania tych czynników wzrostu w formie aktywnej. Nawet jeśli jakimś sposobem przetrwałyby w tym kremie i dotarły na Twoją szanowną twarzyczkę to jeszcze musiałyby wniknąć w głębsze warstwy skóry (najlepiej bez wywoływania alergii), tak żeby pobudzić te komórki, które są zdolne do podziałów. (Oczywiście nie wszystkie są).

Wniosek: obecność KM w produktach kosmetycznych nie daje nam żadnej informacji o tym czy warto kupić dane coś czy nie. Jeśli się to kiedyś zmieni to dam znać. Czyli odpowiadając na pytanie z nagłówka jak je zdobyć? – Poczekać kilkanaście lat zanim stanie się to możliwe (smutna prawda).

Jeśli chodzi o moją opinię to uważam, że dodatek komórek macierzystych do produktu jest obecnie chwytem marketingowym. Czyli jak zawsze ważna jest formulacja, a nie hasło reklamowe.

Przypisy
  1. Cegielski i inni, Characteristics od MIC-1 Antlerogenic Stem Cells and Their Effect on Hair Growth in Rabbits, In Vivo 27, 93-106 (2013)
  2. Miczka, Roślinne komórki macierzyste w kosmetykach, Świat przemysłu kosmetycznego 1/2016
  3. Matysek-Nawrocka, P. Cyrankiewicz, Substancje biologicznie aktywne pozyskiwane z herbaty, kawy i kakao oraz ich zastosowanie w kosmetykach, Postępy fitoterapii 2/2016
  4. http://www.phmd.pl/api/files/view/1730.pdf (tu też jest zacna publikacja)
  5. Photo by Drew Hays on Unsplash – szalka
  6. Photo by Rodion Kutsaev on Unsplash – listek
  7. Photo by Sharon Pittaway on Unsplash – bąbelki
Poka poka!