Sprawdź skład kosmetyków zanim on sprawdzi Ciebie! 🦩

Moim zdaniem większość ludzi rzucających „dobre rady” w Internecie ma dobre intencje. Jeśli mi coś pomogło to jest duże prawdopodobieństwo, że pomoże i komuś innemu. To wspaniałe, że chcemy dzielić się swoimi odkryciami, żeby innym było ciut lepiej w życiu.

Każdy z nas jest inny (cóż za odkrycie, nieprawdaż?). To, dlaczego tę oczywistą oczywistość bagatelizujemy, słuchając się innych? Bo same siebie nie znamy! Poznaj więc siebie i wreszcie dowiedz się co Ci pasuje, a co nie!

Jaki masz typ cery? Odpowiesz pewnie (a jak nie to chapeau bas) że tłustą, mieszaną, wrażliwą, normalną, suchą, albo że nie wiesz. Wiesz jaką mam ja? Mieszaną zimą, suchą latem, normalną jak trzymam się swojej rutyny pielęgnacyjnej i tłustą jak ją zaniedbam. To jaka jest zależy też od wahań hormonalnych i od tego czy produkty do pielęgnacji, które testuje (a ciągle szukam tych idealnych) są akurat lepsze czy gorsze.

Chodzi mi o to, że Ty też pewnie jesteś bardziej złożonym i wyjątkowym ludzikiem, niż (prawdopodobnie) ośmielasz się twierdzić.

Pielęgnacja w stylu WOLMO (czy jak wolisz w Slow Beauty 😉)

Na początek weź kilka swoich produktów i sprawdź co jest na początku składu. Obgadajmy to trochę.

INCI to międzynarodowy system nazewnictwa składników kosmetyków który MUSI znaleźć się na kosmetyku przedstawiając jego skład. Oczywiście, że są produkty, na których się tego nie doszukasz, ale to nie jest w tej chwili najważniejsze. Kolejność składników jest ułożona (z grubsza) pod względem stężenia (im wyżej w składzie tym składnika jest więcej). Są odstępstwa np. składniki znajdujące się w ilości poniżej 1% mogą być ułożone jak dusza zapragnie, ale po tych które są w większej ilości) [1].

Czyli na etykiecie mamy dwa typy informacji

  • te które producenci MUSZĄ napisać. Czyli np. skład INCI. Jest napisany gdzieś z tyłu tak żeby nie rzucał się w oczy, bo przecież nikogo to nie interesuje (rzekomo) [1],
  • te które producenci CHCĄ napisać: np. że ten szampon to tak wzmocni włosy, że nożyczki stępisz, ale włosów nie przetniesz, a ta odżywka to sprawi, że będziesz miała 15 cm w kucyku po tygodniu używania. Tutaj lecą wszystkie chwyty marketingowe. To są rzeczy, które W OGÓLE nie muszą Cię interesować.

Wróżymy z INCI!

Czytając i rozumiejąc to co MUSI być na opakowaniu produktu, możesz przewidzieć kilka rzeczy:

  • czy w produkcie są składniki, na które masz alergie i z którymi się nie lubisz (jeśli źle reagujesz na jakieś kosmetyki warto byłoby je wszystkie przejrzeć pod względem podobieństw),
  • oszczędzisz pieniądze, bo już przed zakupem będziesz mogła ocenić, z większym prawdopodobieństwem, czy dany produkt Ci będzie pasował czy nie,
  •  czy produkt ma szanse spełniać obietnice z etykietki – np. proteiny w odżywkach mogą niwelować rozdwojenie końcówek włosa (mam zastrzeżenia do takiego stwierdzenia, ale tak mówią publikacje np. [2]). Może przyjdzie Ci do głowy, że skoro w odżywkach mogą to w szamponach też mogą. Czyli szampon z proteinami też „sklei” rozdwojone końcówki. Ano nie (artykuł o włosach jest tu i tam są szczegóły). Ogólnie to szampon prędzej uszkodzi cement włosa niż sklei rozdwojone końcówki.  A proteiny w szamponach tak naprawdę, mają obniżać potencjał drażniący substancji myjących [3].

TO nie zawsze jest takie łatwe!

  • ta sama kolejność składników nie mówi wcale o tym, jakie stężenie tych składników jest tam w rzeczywistości. Czyli mając dwa produkty o identycznym składzie w jednym może być 90% wody, gdzie reszta to pozostałe składniki, a w drugim może być np. 30% wody,
  • nie mamy informacji skąd pochodzą dane substancje. Może się okazać, że masz alergię na glicerynę roślinną, ale nie masz alergii na glicerynę otrzymywaną z ropy naftowej. Na etykiecie te informacje są podawane tylko czasami (np. kiedy obecny jest certyfikat informujący o tym, że składniki są wyłącznie pochodzenia roślinnego),
  • nie wiemy nic o jakości produktów. Dla przykładu olejki eteryczne otrzymywane w warunkach nadkrytycznych nie są zanieczyszczone zbędnymi rozpuszczalnikami, którymi są zanieczyszczone olejki otrzymywane w inny sposób. Ale nadkrytyczne są zazwyczaj droższe [4],
  • nie znamy pH produktu, a czasami warto jest je znać.

Informacje którymi firmy się chwalą i na które warto zwrócić uwagę to certyfikaty. O nich więcej w przyszłości, ale jeśli są to warto na nie zerknąć.

30 ton LISTA, LISTA (anty) przebojów!

Pamiętasz ten artykuł: „Czy jesteś wystarczająco odważna, aby zrobić to samo w swojej kosmetyczce?!”​? Tam jest dłuuuga lista składników. Wzięłam te które wydały mi się dość popularne i je opisałam. Dopasuj listę do siebie! Możesz ją wydrukować lub zapisać (hej, hej, kopiuj wklej). I jeśli jakiś produkt Ci pasuje, to sprawdź jego skład. Przy tych składnikach z listy, które Ci pasują postaw radosną buźkę (słoneczko, narysuj Mona Lisę – jak Ci zdolności artystyczne pozwolą). Jeśli produkt Cię uczuli lub go po prostu nie lubisz – to postaw smutną buźkę koło tych składników z listy, które ten produkt zawierał. W wersji komputerowej możesz zaznaczać na czerwono i zielono. Za jakiś czas poszukamy w Twojej spersonalizowanej liście zależności i wskazówek na przyszłość. A na razie możesz ją wykorzystać do szukania wartościowych produktów kosmetycznych (i już trochę spersonalizowanych).

Lista 5 ważnych składników kosmetycznych

Lista ta będzie rosła z czasem, a także każdy z tych składników omówię w przyszłości konkretniej.

1.   Sodium Laureth Sulfate (SLES) – środek myjący, sprawia, że produkt dobrze się pieni.

2.   Sodium Lauryl Sulfate (SLS)– środek myjący, sprawia, że produkt dobrze się pieni.

SLES i SLS mają dobre funkcje z perspektywy twórców i sprzedawców kosmetyków. Są to silnie działające związki, więc ich właściwości mogą być niekiedy nawet zbyt silne. Mimo, że są bezpieczne, to wykazują działanie drażniące [5,6]. O tym bezpieczeństwie jeszcze porozmawiamy w przyszłości. Nie dam rady omówić 100 (nie wyolbrzymiam) stron publikacji naukowych na ten temat, w dwóch zdaniach i żebyś jeszcze nie zasnęła z nudów. Żeby działanie drażniące zmniejszyć dodaje się np. hydrolizatów protein do kosmetyków [3]. Jeśli masz problem z jakimś fragmentem ciała warto SLES i SLS odstawić lub rozcieńczać, bo mogą te problemy potęgować. Jeśli znajdują się w danym produkcie w kilku pierwszych miejscach w składzie to znaczy, że produkt będzie mocno odtłuszczał. Może się to przyczynić do pobudzania komórek do wzmagania procesów natłuszczania (czyli intensyfikacji procesów produkcji np. sebum) lub uszkodzeń cementu włosa (wnioski na podstawie tego artykułu: 90% kobiet robi to źle 😮! Te rzeczy musisz wiedzieć, żeby nie być jedną z nich!).

3.   Glycerin – Może pochodzić z ropy naftowej (dlatego niektórzy ją odradzają) lub z roślin. Człowiek też potrafi ją wyprodukować w swoich komóreczkach, podczas procesów metaboliczych. Służy też do nawilżania i jest humektantem (lubimy humektanty 😉😉 – odpowiadają za utrzymanie wody) [7].

4.   Paraffin – możesz znaleźć ją zwykle w formie ciekłej, czyli Paraffinum Liquidum. Jest bezpieczna [8], tworzy się ją z ropy naftowej (dlatego wiele osób jej unika), ma właściwości komedogenne – zapycha pory, utrudnia ucieczkę wody z organizmu (co bywa przydatne, bo ta woda zostaje w organizmie), jest wykorzystywana w oliwkach dla dzieci (bo nie ulega tak łatwo utlenieniu jak inne substancje natłuszczające i to jest bardzo dobra jej właściwość [9]) pisałam o niej już tutaj: Co ma wspólnego Shrek, tort czekoladowy🎂🎂 i Ty?]

5.   Sodium Chloride – to główny składnik soli do zmywarek, a firmy pakują nam go do kosmetyków! Czy ja wyglądam jak zmywarka?! – Popatrz jak ładnie można manipulować faktami 😖😖😖 – to co napisałam jest prawdą. A ten składnik to zwykła sól kuchenna. Do kosmetyków dodaje się ją dlatego, że jest tania, bezpieczna i sprawia, że kosmetyki wydają się bardziej gęste (prawidłowo naukowo powinnam napisać, że bardziej lepkie, ale lepkość się kojarzy [mi przynajmniej] z kleistością, więc niech już zostanie ta gęstość).

Szalenie ważne jest jeszcze to, że jeśli piszę, że coś jest bezpieczne, bo jakaś tam komisja tak uznała, to wcale nie znaczy, że dane składniki wam mogę polecić z czystym sumieniem, bo do tego daleka droga. (To wszystko jest takie skomplikowane!) 😵😵😵 Teraz moje zdanie na temat wspomnianych składników (to powyżej to fakty, a nie moje zdanie).  SLS i SLES – unikam na twarzy, rozcieńczam przed użyciem na włosy. Glycerin – lubię i poszukuję jej w kosmetykach, zwłaszcza tej roślinnej. Paraffinum Liquidum – unikam na twarzy (zatyka pory) na ciało zdarza mi się użyć (ale nie żeby produkty z parafiną zwalały z nóg). Sodium Chloride – zdecydowanie wolę jak do kosmetyku nasypią zwykłej soli kuchennej, żeby konsystencja była fajna niż czegokolwiek innego.

Podsumowując czytaj składy bo to ważne! TADAM! 😂🤦‍♂️

Przypisy
  1. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) Nr 1223-2009 z dnia 30 listopada 2009 r. dotyczące produktów kosmetycznych, Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej – widzicie jakie ja nudne rzeczy dla was czytam, żeby było RZETELNIE?! Żądam ciasteczko! Dwa! Dwa ciasteczka!
  2. D’Souza i S. K. Rathi (2015), Shampoo and Conditioners: What a Dermatologist Should Know?, Indian Journal of Dermatology,
  3. Klimaszewska, M. Ogorzałek, A. Zaporowska (2019), Improvement of the Safety in Use of Shower Gels for Children Through the Addition Various Types of Protein Hydrolysates, Towaroznawcze Problemy Jakości,
  4. Rój (2009), Ekstrakcja Surowców Roślinnych w Warunkach Nadkrytycznych z Użyciem CO2, Instrukcja do ćwiczeń laboratoryjnych,
  5. C. Robinson i inni (2010), Final Report of the Amended Safety Assessment of Sodium Laureth Sulfate and Related Salts od Sulfated Ethoxylated Alcohols, International Journal of Toxicology
  6. Praca zbiorowa (1983), Final Report on the Safety Assessment of Soium Laryl Sulfate and Ammonium Lauryl Sulfate, Journal of the American College of Toxicology
  7. Praca zbiorowa (2015), Safety Assessment of Glycerin as Used in Cosmetics, Cosmetic Ingredient Review
  8. Praca zbiorowa (1984), Final Report on the Safety Assessment of Fossil and Synthetic Waxes, Journal of the American College of Toxicology,
  9. S. Telofski i inni (2012), The Infant Skin Barrier: Can We Preserve, Protect, and Enhance the Barrier?, Dermatology Research and Practice
  10. Photo by ANDI WHISKEY on Unsplash – krem
  11. Photo by Freshh Connection on Unsplash – pudry
  12. Photo by Freshh Connection on Unsplash – pipetka
  13. Photo by Sarah Comeau on Unsplash – kobieta
  14. Photo by Diana Kadreva on Unsplash – różne kosmetyki
Poka poka!