Skóra dziecka, a skóra mamy. Czyli o bobasich komórkach macierzystych i nie tylko.

Skąd się biorą różnice w składach kosmetyków dorosłych i dzieci? Dlaczego skóra malucha jest taka wyjątkowa? Czym się różni od skóry dorosłego?

Oficjalne wytyczne dotyczące opieki nad noworodkiem zmieniają się stosunkowo często. Czasami nawet Internet za tym nie nadąża, a już tym bardziej nasze babcie, mamy i inne osoby wspierające nas w opiece nad maluchem.

Dlatego ważna jest świadomość skąd biorą się niektóre zalecenia, co jest kluczowe w pielęgnacji malucha, a na co można przymknąć oko.

W tym artykule spojrzymy na temat z lotu ptaka – na szczegóły zapraszam wkrótce 😉

Na pierwszy rzut oka, skóra bobasa jest bardziej gładka i miła w dotyku niż u osoby dorosłej.

Różnic jest jednak znacznie więcej…

Delikatność.

Skóra niemowlęcia jest bardziej delikatna i ma większe tendencje do infekcji i zapaleń (np. atopowego zapalenia skóry). To z tego powodu wiele produktów ma łagodniej działające składniki niż ich odpowiedniki dla dorosłych.

Warto więc używać produktów dla dzieci, kiedy potrzebujemy łagodności dla nas samych?

Zdecydowanie tak!

A czy warto używać łagodnych produktów dla dorosłych u dzieci?

Zdecydowanie nie.

  • Grubość skóry noworodka to około 40 – 60% grubości skóry dorosłego człowieka i ten stan utrzymuje się aż do 2 roku życia [2,6].
  • U bobasów skóra stanowi do 13% całkowitej masy ciała (u wcześniaków). Proporcja ta zmniejsza się z czasem, a u dorosłego człowieka wynosi już tylko 3%.

To właśnie przez skórę zachodzi głównie utrata wody, więc u dzieciaczków jest to proces dużo bardziej intensywny.

Więcej skóry na porcję bobasa 😉

Ta delikatność sprawia, że składniki kosmetyków oddziałują na maleństwo intensywniej i mogą nawet tą drogą docierać do krwioobiegu, albo powodować poparzenia chemiczne. Coś co jest bezpieczne dla Ciebie może uszkodzić naskórek i spowodować stany zapalne u malucha.

Ucieczka wody.

Parametrem określającym intensywność ucieczki wody przez skórę jest TEWL (oznaczający transepidermalną utratę wody).

Różne badania pokazują rożne wyniki i wskazują, że TEWL jest niższy u dzieci o 20 -30% (czyli tyle procent mniej wody tracą tą drogą), albo że jest na tym samym poziomie co u dorosłych i wynosi 8-9 gramów wody „uciekającej” z 1m2 skóry w ciągu godziny.

Tylko, że bobas waży ok. 6 kg, a dorosły człowiek zdecydowanie więcej. Więc te 8-9 gramów jest znacznie większą częścią wody (procentowo) znajdującej się w organizmie u bobasa niż u dorosłego. U wcześniaków wskaźnik ten może być nawet 15 razy większy.

Nie można tego zlekceważyć, bo może być to przyczyną odwodnienia (i niestety mieć jeszcze gorsze konsekwencje).

Powyżej po prawej stronie mamy przedstawiony naskórek u dziecka, a po lewej u dorosłego. (O skórze pisałam już TUTAJ – warto zerknąć bo jest tam więcej o info o warstwach skóry).

Niebieskie kuleczki symbolizują wodę. Jest jej więcej u malucha więc skóra jest bardziej miękka i przyjemna w dotyku, ale też jest jej zdecydowanie więcej ponad naskórkiem – czyli znacznie więcej jej też ucieka z bobasa.

Po lewej stronie zarówno czerwone jak i różowe komóreczki są ładnie i równo poukładane jak cegiełki w domu. Po prawej stronie (u bobasa) są one jakoś tak krzywo i chaotycznie ułożone – to symbolizuje, że warstwy skóry nie są jeszcze dobrze rozwinięte.

Nie są wszędzie tak samo wytrzymałe i tak samo zwarte. Tej „zaprawy murarskiej” między „cegiełkami” u dzieci też jest znacznie mniej [7] (akurat tego nie widać na obrazku).

pH skóry.

Wskaźnik pH skóry u dorosłego i u dziecka powinien być bardzo zbliżony. Prawidłowe pH skóry (na jej powierzchni) mieści się w przedziale 4 – 5,9 czyli jest kwaśne.

W pierwszej i drugiej dobie życia pH noworodka może wynosić nawet do 7,5 i jest to odczyn lekko zasadowy. W zasadowym odczynie pewne enzymy (dokładniej kalikreiny) mają wyższą aktywność.

Enzymy te odpowiadają za rozcinanie białek obecnych w skórze. I jest to potrzebne np. kiedy jakaś komórka się popsuła i chcemy ją wymienić na nową.

Żeby wszystko było w porządku ten proces powinien zachodzić na optymalnym poziomie.

Niestety utrzymujące się wysokie pH sprawia, że proces ten jest zbyt intensywny – szkodliwy dla bobasa, bo enzymy zabierają się do cięcia tych białek, które są ok i które powinny zostawić w spokoju!

U Nas dorosłych dzieje się to samo – dlatego mycie twarzy i ciała mydłem jest kontrowersyjnym wyborem – zarówno u dzieci jak i u dorosłych.

Ważne jest więc, aby pH skóry było odpowiednio ustabilizowane i aby kosmetyki do pielęgnacji nie powodowały jego wzrostu.  Czyli standardowe mydła w kostkach nie będą najlepszym rozwiązaniem, bo będą przyczyniały się do utrzymania zasadowego pH skóry.

Wszystko już wiemy?

Nawet do 80% dzieci ma problemy skórne przed ukończeniem pierwszego miesiąca życia [1]. Moim zdaniem jest to dowód, że nie potrafimy jeszcze zoptymalizować pielęgnacji malucha. Pewne badania naukowe (o te: [3]) sugerują, że  prawdopodobnie używanie kosmetyków zmiękczających przyczynia się do zmniejszenia ryzyka wystąpienia atopowego zapalenia skóry. [Badania te zostały później odrzucone, a jakie były ich dalsze losy to nie wiem 🤔].

 

Mamy też dowody, że używanie takich substancji przez dłuższy czas, na skórę zdrową, przyczynia się do większych podrażnień w przyszłości. Jest to spowodowane zmianami w strukturze warstwy rogowej skóry [1].

Co to dla nas oznacza?

Że stosowanie wszystkich tych specyfików na wszelki wypadek, wcale nie jest niezbędne.

A może być nawet czasami niewskazane.

Czyli tak jak często bywa, na proste pytanie – czy czegoś używać czy nie – często nie ma prostej odpowiedzi.

Jest w tym pewna pociecha.

Jako opiekunowie małych bobasów mamy przykazy i wytyczne, i mnóstwo dobrych rad dookoła. Możemy jak najbardziej z nich korzystać. Ale jeśli wewnętrzne przekonania podpowiadają nam, żeby zrobić im wbrew, to czasami warto.

Zrób w danej chwili, najwięcej, ile możesz, aby podjąć jak najlepszą decyzję dla swojego bobasa.

A później sobie zaufaj.

Koniec dygresji – wracamy do konkretów!

Bobasie komórki macierzyste i filtry?

Pisałam o komórkach macierzystych w kremach np. TUTAJ . W organizmie człowieka są one zdolne m.in.: do regeneracji narządów.

Komórki te mogą się przemienić w komórkę innego rodzaju (bardzo nienaukowe sformułowanie, ale ładnie obrazujące co się dzieje). I po tej przemianie dzielić się wiele razy tworząc nowe komórki danej tkanki – odbudowując ją. (Dla ciekawskich polecam publikację nr. 4 gdzie jest więcej szczegółów).

U dzieci, względem osoby dorosłej, komórki macierzyste skóry są położone bliżej jej powierzchni.

Co z tego wynika?

Skóra dziecka jest dużo bardziej narażona na promieniowanie UV bo dużo łatwiej „dosięga” ono do komórek macierzystych, które są bobasom (i nam też) bardzo potrzebne [5].

Zatem ochrona przed UV powinna być u dzieci mocniejsza niż u dorosłych.

Opalenizna to reakcja obronna organizmu, więc należy się przed nią chronić. Niektórzy zarzucają „chemiczność” produktom z filtrami dla dzieci. Oczywiście produkty mają czasem lepsze, a czasem gorsze składy.

Ale komórki macierzyste zdecydowanie powinny być chronione – prawda? 

Odporność skórna? A komu to potrzebne?

Zdjęcie symbolizuje obronę. Oczywiście 😉

Gruczoły potowe rozwijają się już w pierwszym trymestrze ciąży, ale ich aktywność osiągana jest dopiero w 36 tygodniu życia poza-brzuchowego.

Czyli wcześniaki urodzone przed 36 tygodniem ciąży nie będą zdolne do pocenia się w ogóle. Znaczącą funkcją potu jest udział w regulacji ciepełka.

Ale w pocie znajdują się też substancje, które biorą udział w budowaniu odporności organizmu (peptydy odpornościowe). Proces pocenia się jest optymalny dopiero od około 3 r.ż.

Czyli do tego czasu, maluch i jego odporność wymaga jeszcze większej troski [1, 6]!

W ogóle peptydy odpornościowe to bardzo ciekawy temat. Pokładam w nich ogromną nadzieję w kontekście malejącej skuteczności antybiotyków – myślę, że mogą być ich godnymi następcami.

Opowiem Wam o tym kiedyś 😉

Przypisy:

  1. B.Chiou , U. Blume-Peytavi (2003), Stratum Corneum Maturation, Skin Pharmacology and Physiology.
  2. O. Visscher, S. A. Burkes i inni. (2017), Infant Skin Maturation: Preliminary Outcomes for Color and Biomechanical Properties, Skin Research and Technology.
  3. L. Simpson,J. R. Chalmers i inni (2014), Emollient enhancement of the skin barrier from birth offers effective atopic dermatitis prevention, Journal of Allergy and Clinical Immunology.
  4. A. Sikora, W. L. Olszewski (2004), Komórki macierzyste – biologia i zastosowanie terapeutyczne, Postępy Higieny i Medycyny Doświadczalnej.
  5. Ebisz, M. Brokowska (2015), Szkodliwe oddziaływanie promieniowania ultrafioletowego na skórę człowieka, HYGEIA Public Health.
  6. Brzeziński (2009), Dermatologia okresu noworodkowego – choroby skóry niewymagające leczenia, Przegląd lekarski.
  7. S. Telofski i inni (2012), The Infant Skin Barrier: Can We Preserve, Protect, and Enhance the Barrier?, Dermatology Research and Practice
  8. Obraz Mateusz Wyszyński z Pixabay
  9. Obraz InspiredImages z Pixabay
  10. Obraz fujikama z Pixabay
  11. Obraz Terri Cnudde z Pixabay
  12. Obraz Daniel Mena z Pixabay
  13. Obraz klimkin z Pixabay
Poka poka!